Szukaj Pokaż menu

Jak zachęcić gości ciekawym menu

96 172  
366   2  
Menu niewątpliwie powinno zwracać uwagę, ale czy to jest dobry sposób?

Kliknij i zobacz więcej!

Oceńcie sami:

Jak wkurzyć byłego

98 426  
330   32  
Do pewnej dziewczyny zadzwonił były chłopak prosząc o zwrot zostawionych u niej swoich ulubionych słuchawek do których był przywiązany jak Jaś do Małgosi...

Kliknij i zobacz więcej!

A ona stwierdziła, że nie odda bo to niemożliwe i wysłała mu na e-mail zdjęcia...

Anegdoty o malarzach XXI

18 927  
23  
Kliknij i zobacz więcej!Zazwyczaj wiemy o nich co namalowali i ew. znamy datę urodzin i śmierci. Oto okazja aby poznać ich lepiej:

Franciszek Kostrzewski (1826 – 1911)
Karykaturzysta, rysownik, malarz – sceny rodzajowe, pejzaże.

W słynnym warszawskim salonie Łuszczewskich oświetlono pokoje lampami oliwnymi, które dość słabo rozjaśniały wnętrze. Kostrzewski skrytykował wówczas takie oświetlenie, gdyż utrudniało gościom oglądanie zawieszonych na ścianach obrazów. Na to pan domu udzielił mu wyjaśnienia mówiąc:
- Mój kochany, moja pani w ciemności lepiej się wydaje, a to jest przecież najpierwsze w domu malowidło...

***

Pewna czcigodna matrona zapytała raz zgorszona Kostrzewskiego, czy to prawda, co mówią, że w lokalu Edwarda Koelicha przy ul. Długiej każdego piątku odbywają się niemoralne bale?
- To są okropne plotki, pani dobrodziejko. Czy aksamitki na szyi są niemoralne?
- No, nie...
- A białe krawaty?
- Też nie.
- A fraki?
- Ach skąd!
- No więc – odpowiedział Kostrzewski – panie tańczą tam tylko w aksamitkach na szyi, a panowie tylko we frakach i białych krawatach...

***

Będąc kiedyś w towarzystwie pięknych pań, Kostrzewski wygłosił taką sentencję: „Tylko kobiety mające najwięcej nieuczciwości w duszy udają w rozmowie świętoszków. Im mniej jest cnotliwa, tym bardziej nie pozwala na najmniejszą swobodę w słowie”.
Po czym artysta opowiedział kilka pieprznych dykteryjek. Każda następna dykteryjka była pikantniejsza. Wreszcie jedna z pań zawołała:
- Ostrożnie mistrzu, ma pan chyba zbyt przesadne pojęcie o naszej uczciwości!


Miłosz Kotarbiński (1854 – 1944)
Profesor ASP w Warszawie. Malarz – obrazy mitologiczne i symboliczne.

Kotarbiński robiąc korektę Irenie Lorentowiczównie nic nie powiedział, tylko chrząknął:
- Ha,ha,ha.
- Nie rozumiem panie profesorze – powiedziała przerażona studentka.
- No niech pani pomyśli. Jeśli pani nie zgadnie, jutro pani wytłumaczę.
Lorentowiczówna nie zgadła, a nazajutrz Kotarbiński zagadkę wyjaśnił:
- Pierwsze „ha” to znaczy, że pani już o dziewiątej przyszła do szkoły, drugie „ha” to znaczy, że pani zabrała się do roboty, a trzecie „ha” to znaczy, że pani już tak dużo i tak źle narysowała.

***

Kotarbiński zaskakiwał swoich studentów bardzo dziwnymi określeniami. Pewnego razu, przy korekcie, zwróciwszy uwagę na błędnie użyty przez studenta kolor, głośno powiedział:
- Czy panowie wiedzą, jakie trzy rzeczy od rzeczy robią zawsze początkujący malarze? Malują niebo na niebiesko, drzewa na zielono, a białka oczu na biało. Otóż zapamiętajcie, niebo nie jest niebieskie, drzewa nie są zielone, a białka oczu nie są białae...



W poprzednich odcinkach...

23
Udostępnij na Facebooku
Następny
Przejdź do artykułu Jak wkurzyć byłego
Podobne artykuły
Przejdź do artykułu 7 zwariowanych ciekawostek z odległego Kazachstanu
Przejdź do artykułu Humor stanu wojennego
Przejdź do artykułu 12 faktów o pasie cnoty. Rzeczywistość była dość brutalna
Przejdź do artykułu NP: Gen. Jaruzelski zamieszany we wprowadzenie stanu wojennego
Przejdź do artykułu Czasami mniej znaczy lepiej, czyli przykłady świetnego designu
Przejdź do artykułu Anegdoty o malarzach XX
Przejdź do artykułu Jak wygląda korzystanie z telefonu z Androidem - studium przypadku
Przejdź do artykułu ICBO CXCVII - mówię do niego mój panie
Przejdź do artykułu Anegdoty o ludziach teatru XIII

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą